Nie bój się zmiany na lepsze ...
Tak...?
To czemu jak jest już "po" czuję się gorzej. Choć jeszcze w piątek rozpierała mnie energia i po przyjściu od fryzjera (to tego rodzaju zmiana) śmiałam się całą sobą, tańczyłam z Mężem i psiutem na zmianę i ciągle stojąc miny do lustra czułam się tak jakbym wgrała milion ...
W monopoly ;)
A teraz ... a teraz tzn od wczoraj mam zjazd.
M. mówi, że to przez jeden komentarz, bliskiej mi osoby. Wiesz coś takiego - 9 na 10 osób mówi, że coś je zachwyca, jedna że niekoniecznie i ... no i zaczyna się.
No bo ta jedna ....
Oo-oooołłł tamta 9tka się myli...? Kłamie? Ja jestem, sory byłam w tamtej dziewiątce. Kurrrrrrrrrwa!
To chyba co innego.
To symboliczne pożegnanie.
Chyba. Albo dopatruję się w zwykłych zdarzeniach tego czego nigdy nie było?
Albo ... dorabiam ideologię?
Albo.
To.
Prawda.
Psiut spogląda na mnie smutnym wzrokiem. Idziemy na spacer.
Wróciliśmy.
Cholera jasna! Żegnam starą Śliwkę. Użalam się. A kto powita nowe?
Nową mnie? Choć za trzy tygodnie o rok starszą mnie...
Obiecałam sobie złagodnieć, być dla siebie milszą.
Przecież mam kochanego M. !
Który mówi, że jest pięknie. Będzie dobrze. Łapmy chwile, drugich pierwszych nie będzie ...
Uśmiecham się nieśmiało. :)
Piesun czeka na zabawę...
Dobranoc!
 |
przed |
 |
i ...po |
Lustro jest PRAWIE czyste. Wiem. ;)