Chwilo trwaj!
Od czwartku wiemy, że brzuszkowy świat opływa nasza córeczka. Maksiuń będzie starszym bratem dla siostry i ... nadal w to nie dowierzam. To jak kolejne życzenie, pomyślane przy zdmuchiwanych świeczkach na urodzinowym torcie, które ma się spełnić. Dziecko. <3
Inny świat dla męża, inny dla mnie, bo z perspektywy bycia mamą dziewczynki. Wszystko będzie inne, a przecież podobne.
Ta ciąża kilka razy przestraszyła mnie. Ale nie mam czasu na strach, rozmyślanie. Nie przy żywiołowym, pełnym kolejnych pomysłów prawie dwulatku. :) Maksiko jest szalony w swej radości, zabawny, chłopięcy, spontaniczny, choć chyba to dotyczy każdego dziecka.... Kochający i kochany. Cudny jest.
Jejuu gdy urodzi się malutka I., Maksiol będzie dwulatkiem w stażu dwumiesięcznym i ...już czekam na jego kolejne umiejętności i samodzielności.
Mieszkanie nam się kurczy.
Wiesz, zastanawiamy się nad zmianą. Ale czy to będzie za rok, czy za kilka lat to temat ciągle żywy i ... zmienny. Będzie nas 4 do końca tego roku + osobistość w postaci Bulwozaura, a wszystko to na 32 metrach. I rzeczy przybywa, pomimo sprzedaży, i rozdawajki i jakby czasem oddechu brak. A z drugiej strony. Nie w takiej ciasnocie, warunkach ludzie żyją. Wtedy w myślach, choć też coraz częściej na głos protestuję i mówię, czy ja jestem "ludzie"? Nie chcę i nie muszę mieć tego, co ktoś.
W tym roku, odpuszczamy temat. Więcej nerwowości niż jest to konieczne - nie potrzebujemy. Czekamy na nasz Cud. <3
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekamy na Ciebie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekamy na Ciebie. Pokaż wszystkie posty
sobota, 23 czerwca 2018
wtorek, 30 sierpnia 2016
Czekamy.
W książeczce ciąży, po dzisiejszej
wizycie brakuje już miejsca na kolejne wpisy.
39tc2d (no chyba jednak nie)
Wizyta wprawiła mnie w lekki stan
niemocy. I złości.
Źle liczę ruchy Maksiunia.
Źle obliczyłam (za kalendarzem w
necie 'babyonline') termin porodu, który to jest na 6.09, a nie
4.09. A co za tym, dwa tygodnie temu pani doktor źle wypisała
mi ostatnie zwolnienie, bo do 4 września. Włącznie. 5.09, o ile
Maksiutek się nie urodzi muszę iść do jakiegoś lekarza i
poprosić o 'dopisanie' zwolnienia na 2 dni.
A co później? Jak to jest liczone? Co
trzeba robić? Z automatu zostaje naliczany urlop macierzyński?
Po badaniu palpacyjnym - wg słów pani
doktor - szybko nie urodzę. Wszystko zamknięte, trzyma. No sezam. I
nikt nie zna tajemnych słów by coś zmienić. :( A my tak czekamy
…. i czekamy. Synku …
Na obrzęki stóp nie ma rady.
Na jutro mam skierowanie na pierwsze
KTG. I dobrze! W końcu!
Po tej wizycie czuję się jak jakaś
głupia gąska, która mało co wie. A gęsi. Szaro-gęsi.
piątek, 5 sierpnia 2016
Wizytowo.
Wtorkowa wizyta u gina, to podgląd
Maksika na usg.
Po raz pierwszy poczułam się lekko
rozczarowana, bo wizyta trwała dosłownie 6-7 minut. Zawsze trwa ona
minimum 15 minut, a nawet 20-25....
Wg obliczeń Maksiu jest większy o ok.
2 tygodnie (obwód główki, brzuszka, kość udowa prawie taka jak
na dany tydzień ciąży, byłam w 35tc2d, a pomiar wskazywał
35tc0d), wszelkie pomiary przepływów b. dobre. Chwila stresu, czy
nie mam wielowodzia, ale po 'opomiarowaniu', wyszło, że wszystko
jest w porządku. Dlatego mimo że zawiodła mnie długość pobytu w
gabinecie, to słowa doktora - jest dobrze, uspokoiła.
Posiew na paciorkowa wyszedł dodatni.
Niestety. Nagooglałam się, naczytałam. Powrócił strach, mocno
trzymający za gardło. Szczególnie, że chcę rodzić siłami
natury i co to będzie, czy zdążą mi podać antybiotyk, zanim
zacznie się poród z parciem itp. itd. Cóż, musimy wierzyć, że
tak będzie.
W środę miałam dziwną akcję. Po
skorzystaniu z toalety, po nogach zaczęła mi płynąć
nieprzeźroczysta woda, w takich jakby 2 fazach. Było tego niewiele,
ale myślałam że to JUŻ. W ciągu godziny nic się nie zadziało.
Maks harcował.
We czwartek wizyta w poradni u dr Sz.,
mówię co i jak. Szyjka zamknięta, trzyma. Stwierdził, że to może
po prysznicu … tylko wtedy byłam przed … Waga wzrosła, ale
przez półtora tygodnia – bez drastyków, moje ciśnienie jak
zawsze 120/80. Tętno Maksiulinka 143. Chciałam wiedzieć za ile się
spotykamy, czy za tydzień, czy za półtora tygodnia, a doktor na
to, że znowu idzie na urlop. :( Dopiero co był 2 tygodnie na
urlopie, 2 tygodnie pracy i znowu 2 tygodnie na urlopie … echhh Już
umówiłam się na wizytę u pani doktor M. Liczę, że od niej
dostanę skierowanie do szpitala klinicznego, bo doktor nie chciał
mi takowego wypisać, twierdząc, że wystarczy książeczka ciąży.
Końcówka prowadzenia ciąży średnio
mi się podoba. Nie ukrywam. W. była wręcz oburzona (łagodnie
pisząc).
Dziś wizyta położnej środowiskowe.
Byłej sąsiadki. :)
Było to bardziej 2,5 godzinne
spotkanie z dawną koleżanką (aczkolwiek słabo się znamy z racji
innych roczników ;)), aniżeli 'z panią z pogadanką na ustach'.
Wrażenie średnio taktownego zapytania w rejestracji zostało
zatarte. Szczególnie po łzach w oczach, ciarach i uściskach na
koniec spotkania. :)
Nadal mało wiem o przyjęciu na izbę,
porodzie, opiece nad noworodkiem, za to coś niecoś o szczepionkach.
Dostaliśmy kilka próbek kosmetyków, książeczki, płytki z
ćwiczeniami ….no 'sponsoring' pełną gębą.
Ogólnie fajnie, że A. przyszła, choć
korzyści wypłynęły z tego głównie towarzyskie. Kolejna wizyta
już z Maksem po tej stronie brzucha. Spotkań ma być 7.
Zajawka.
![]() |
| pomoce naukowe ;) |
Baaardzo się cieszę, że pomimo
moich sprzeciwów M. kupił wentylator. Nie wiem jak przeżyłam te
upały. Pomimo zasłoniętych żaluzji i zamkniętych okien.
Południowa wystawa okien robi swoje. :o Moje i Maksikowe kilogramy
też.
Życzę, znad arbuza – udanego
wieczoru. :)
poniedziałek, 25 lipca 2016
Panna Kota.
Dzisiaj, wracając z luxmedu, nie mogłam oprzeć się chęci wstąpienia do przybytku 'tania odzież', dodatkowo mając w świadomości, że dziś wszystko jest za jednego złocisza. Co zrobić ... uzależnienie. Na dodatek wiedziałam, że spotkam Rodzicielkę, a każdy uścisk choćby krótki - miły sercu, a teraz choć z Tatą nie przyznają się do tego - stres o nas, kąsa ich.
Do rzeczy. Szperactwo mam we krwi. I uwielbiam! Choć czasami hura-optymistyczne zakupy nadwątlają świeżo otrzymaną wypłatę, jeszcze nigdy nie był to strzał w kolano. Nawet M. z czasem przyznaje, że to był fajny zakup i dana rzecz ma rację bytu u nas.
Meble z allegro, coś z olx, lamka - tanioszka, od kogoś, coś niby niepotrzebne... :)
Choć Maksiula ma już całą komodę swoich ubranek, postanowiłam, że jeszcze jeden bodziak, czy spodenki nie zrobią różnicy. Mhym pomyłka, robią, ale już sobie obiecałam, że dzisiejszy wypad był tym ostatnim. W ciąży. :) Szukałam z enuzjazmem, który słabł z każdym przesuwanym wieszakiem - towar mocno przebrany - aż doszłam do kosza z zabawkami. A tam... to kocie cudo ...
No i co z tego, że Maks to chłopiec? ;) Myślę, że takiego przytulaka-gałganiaka miło mieć pod rączką. Ja bym chciała. :D
Kota jest świetnie wykonana, z duża dbałością o szczegóły, a na karku ma złoty 'tatuaż' Difa. Teraz suszy się razem z resztą synkowych przyjaciół.
Wczoraj, mimo, że dzień był upalny postanowiłam upiec ciasto. Proste, szybkie, smaczne.
Ciasto jogurtowe z jabłkami oraz kruszonką. Pyyycha!
Mimo mojej pazerności na słodycze zostawiłam dla M. kawałek. Po obiedzie będzie pysznym wspomnieniem wczorajszej rozpusty podniebienia. :)
A za tydzień wersja z brzoskwiniami.
Wyniki z luxmedu za 3 dni. A już za tydzień podglądanko Maksika. Nareszcie!
Do rzeczy. Szperactwo mam we krwi. I uwielbiam! Choć czasami hura-optymistyczne zakupy nadwątlają świeżo otrzymaną wypłatę, jeszcze nigdy nie był to strzał w kolano. Nawet M. z czasem przyznaje, że to był fajny zakup i dana rzecz ma rację bytu u nas.
Meble z allegro, coś z olx, lamka - tanioszka, od kogoś, coś niby niepotrzebne... :)
Choć Maksiula ma już całą komodę swoich ubranek, postanowiłam, że jeszcze jeden bodziak, czy spodenki nie zrobią różnicy. Mhym pomyłka, robią, ale już sobie obiecałam, że dzisiejszy wypad był tym ostatnim. W ciąży. :) Szukałam z enuzjazmem, który słabł z każdym przesuwanym wieszakiem - towar mocno przebrany - aż doszłam do kosza z zabawkami. A tam... to kocie cudo ...
| Kociarra |
No i co z tego, że Maks to chłopiec? ;) Myślę, że takiego przytulaka-gałganiaka miło mieć pod rączką. Ja bym chciała. :D
Kota jest świetnie wykonana, z duża dbałością o szczegóły, a na karku ma złoty 'tatuaż' Difa. Teraz suszy się razem z resztą synkowych przyjaciół.
Wczoraj, mimo, że dzień był upalny postanowiłam upiec ciasto. Proste, szybkie, smaczne.
Ciasto jogurtowe z jabłkami oraz kruszonką. Pyyycha!
Mimo mojej pazerności na słodycze zostawiłam dla M. kawałek. Po obiedzie będzie pysznym wspomnieniem wczorajszej rozpusty podniebienia. :)
A za tydzień wersja z brzoskwiniami.
Wyniki z luxmedu za 3 dni. A już za tydzień podglądanko Maksika. Nareszcie!
piątek, 22 lipca 2016
Oczekując. Dobrze mi.
Moje małe radości ostatnich dni …
Pranie.
Prasowanie.
Układanie.
![]() |
| różowe króliki :D milk&biedronki rulez :) |
![]() |
| uniseks? :) |
A dzisiaj kolejna dostawa mini ubrań.
:) Niezawodna babcia.
Dzisiejsze plotusie z Rodzicami przy
ince i domowych bułkach.
I książki. Zaczęłam czytać
'Jeżycjadę'. W domu mam jedynie „Idę sierpniową”, ale od
czego jest biblioteka? Fakt, nie wszystkie pozycje są dostępne, ale
nie szkodzi, może zacznę 'zbiór własny'?
I wózek już jest! :) A jutro być
może M. zawiesi półkę nad łóżeczko, a ja w końcu zamówię
złotą folię pod gwiazdkowy wzór...
I chyba zaczęły mi się skurcze
przepowiadające. Są inne niż te z grudnia, stycznia, czy choćby
maja. Są dłuższe i jakby okresowe, ale 'nie rozpychające'. Jak
zwykle trudno mi nazwać coś co zdarza się pierwszy raz.
Ostatnia wizyta, wtorkowa, niestety nie
u dr Sz., który przez 2 tygodnie jest na urlopie, uspokoiła mnie.
Szyjka zamknięta, mocno trzyma, serdunio Maksiuli śpiewa
142uderzenia/minutę. Wszystko jest dobrze (tokso igg; igm < 3; morfologia w normie), poza moją wagą, która
ostatnio znacznie wzrosła (no ale te wszystkie lody, czekolady,
gniazdka i inne smakołyki... wychodzą ...boczkami).
W miniony poniedziałek byłam w
przychodni. Chciałam zapisać się na wizyty do położnej
środowiskowej. Niestety miałam wątpliwą przyjemność :)
rozmawiać z chłopcem-pomicnikiem w recepcji, który nie wiedział
którego dziś mamy (18.07), położna na urlopie, więc zaproponował
wizytę pielęgniarki :) oraz nie zapisał mnie na najbliższy wolny
termin, bo w sumie nie wie gdzie... echh
Najbliższy poniedziałek do wizyta z
położną w Luxmedzie. Zrobię posiew na Streptococus agalctiae GBS,
mam nadzieję że wyjdzie negatywny. Czekamy na początek sierpnia –
usg, wizyta kontrolna. I czekamy na Maksa. :)
Ps. Mama mówi, że urodzę niedługo.
Bardzo bym chciała tulić naszego Chłopczyka choćby w połowie
sierpnia...
środa, 29 czerwca 2016
Jest pięknie! :)
Łapię promienie słońca i wekuję
je. Otwieram ten ciepły, pachnący słoik codziennie i rozkoszuję
się . Tym, że kwitną lipy, słodko pachnąc, wabiąc pszczoły
wraz z ich pszczelą muzyką. Końcowymi dostawami truskawek, co z
tego że nie od Rodziców? Te z giełdy z jogurtem greckim i cukrem
pudrem też są pyszne. Czereśnie. Uwielbiam, lecz dawkuję ten smak
na podniebieniu.
Jest mi dobrze.
Jaskółki co chwilę, ze świstem
przecinają wyblakłe, złocisto-różowe niebo.
Od mniej więcej dwóch tygodni
bardziej czuję Maksiulkowe wygibasy. Z niecierpliwością czekałam
na piruety stópek, rączek. Doczekałam się, z nawiązką. :) A to
co kiedyś brałam za uderzenia piąstką gdzieś tam, z tyłu, do
wewnątrz okazało się być czkawką. Tak podpowiada mi intuicja, bo
nikt tego nie potwierdził co oznaczają rytmiczne, delikatne
uderzenia.
9 czerwca byliśmy na usg. Jak zwykle
były łzy wzruszenia. Maksiuń rośnie, prawidłowo się rozwija i
jest prześlicznym chłopczykiem. Na pamiątkę, jak zwykle
dostaliśmy zdjęcia (3 2D) oraz po raz pierwsze zdjęcia 3D, a także
pena z filmikiem z całej wizyty. Wzruszenia Rodziny przy oglądaniu
wielkie. Niedowierzanie, że przecież to „tylko” odbite fale, a
tu zdjęcia buzi, rączki, stópki. :) Uwielbiam dzisiejszą
technikę. Szkoda, że sama mam tylko kilka zdjęć z dzieciństwa
(najwięcej żłobek/przedszkole ...mikołaj te sprawy)… w tym
pierwsze jak miałam roczek. Uwierzycie?
Pierwsza ramka już pyszni się buzią
Maksa. :) A to dopiero początek!
To co zgromadziliśmy dla Synka jest
dość skromne. Ubranka są, ale w większości na 3-6 miesięczne
niemowlę. Mama dała mi 4 nowe, choć ponad 30-letnie pieluchy
flanelowe (miały metki! A cena podana w tysiącach ;)). M . będąc
w ubiegły czwartek w IKEA kupił wanienkę, materacyk, podkład,
matę, dywan! ;) oraz przydasie domowe. Pomimo listy, wydrukowanej
(echh facet :D), zakupił, tak muszę wspomnieć przydaś zupełnie
nieprzydatny, bo wielkogabarytowy garnek, który przez rok (albo i
dłużej) będzie przechowywany na lodówce,bo nie ma na niego
miejsca w szafkach, oraz 2 blachy do pieczenia. Np kurczaka, żeberek
… A miała być jedna. Na ciasto. :) Tu sprawa rozwiązana na pniu,
jedna blacha dla teściowej, druga do naszej szafki … kto będzie
wiedział w czym piekę ciasta? ;) Najbardziej rozczulające były
telefony od M., mniej więcej co 10 minut, czy to i tamto to tamto i
to … no i że chodzenie po żółto-niebieskim przybytku w
samotności to żadna przyjemność. Przecież wiem, kochany.
Zakupiłam torbę do szpitala. Szara,
bardzo ładna torba sportowa z dresowego materiału by reserved.
Kupiona na przecenie, także super git.
30tc3d
Coraz częściej myślę o porodzie.
Boję się go. Nie mogę się doczekać. Chciałabym już tulić
Naszego Chłopczyka.
Na dniach mamy szukać na YouTube metod
oddychania przy porodzie (nie chodzimy do szkoły rodzenia), oraz jak
pielęgnować noworodka. Pewnie, co praktyka to praktyka, ale
zapoznać się z pomocami zawsze warto. :)
Jutro wpadają W., B. oraz mały M.
Będzie się działo!! Ciotka wyściska Pyzula za wszystkie tygodnie
popatrywania w ekran telefonu.
Pojutrze wpadają w odwiedziny dwie
koleżanki z pracy. Baardzo je lubię.
A w sobotę rodzinka K. Przychodzą z
rocznicowym tortem. Ekhę szykuje się uczta podniebienia. Mmm
Tymczasem zaczynam wieczór, podobnie
jak w ciągu dnia, źródlaną wodą niegazowaną oraz niezbyt dobrze
zapowiadającym się kryminałem.
A jutro … chłopaki! Do boju!
Dobrej nocy.
piątek, 3 czerwca 2016
Sąsiedzkie gadu-gadu i nie tylko.
Od kiedy brzuch zaczął być widoczny,
a może raczej od kiedy ja w końcu na znak solidarności z wiosną
ściągnęłam z siebie płaszcz, kurtkę, ubierając zarazem coś
lżejszego … kardigan, bokserki, tuniki zaczęła się
sąsiedzka-dog-łokerowa (jednak nie wszyscy sąsiedzi mają psy, a z
racji posiadania psiuta jakieś relacje-znajomości zostały przez te
4 lata nawiązane ;)) bliższa relacja. ;) Zwierzenia, zapytania.
Oooo gratuluję, ooo a czemu nic nie mówiłaś, a kto tam mieszka?,
oo powitać nowego lokatora, itd. Jest to bardzo miłe. Trochę
gorsze, gdy po tytule wstępu zaczynają się teksty. „A mojego
brata córka to poroniła, tak tak, to już był 4 miesiąc, a teraz
znowu jest w ciąży. Dziewczynka będzie. Termin ma na początek
czerwca. Zapracowana była dziewczyna – jest psychologiem – nie,
nie tylko w przychodni, w szkole również pracuje … aż do P.
dojeżdżała...”, „A wiesz Śliweczko, moja córka trzy razy
poroniła. Porozmawiałem z moją przyjaciółką – ordynator
szpitala SPSK nr … i mówi do mnie przyjedź z nią Wojtek, będzie
u mnie leżeć całą ciąże. Będzie dziecko. No i jest. :D
Wnuk,kończy 17 lat ...”, „Oooo będzie dzidziuś. Mhym kiwam
głową z uśmiechem, nie bardzo zdarzę coś wtrącić, gdy znaczna
się … Długo czekaliście, długo. Ale....” I tak mniej więcej.
Acha i jeszcze „dobrze, że syn, bo chłopcy, faceci mają lżej w
życiu”, oraz „O to mąż na pewno dumny, bo syn”. Kurnia, nie
kumam przeplatanek słownych. Od życia do poronienia. Na dodatek
kogoś, gdzieś. Smutno mi się trochę zrobiło, że ktoś tak
szczegółowo pamięta kiedy braliśmy ślub i - zapewne - domyśla
sobie resztę dlaczego, jak... Ale pewnie tak jest zawsze, w sumie
czasem i ja się zastanawiam nad kolejami czyjegoś życia, ale to są
znajomi, a nie sąsiadki, lub dog-łokerowa znajoma. Maksiu, mama Cię
kocha i uwielbia, ale bronić dziewczynki chciałam i musiałam. W
końcu jestem kobietą. ;) Nie wiem czy łatwiej, lepiej być
mężczyzną. Nie chciałabym z nic dowiedzieć się jak to jest, bo
nie poczułabym Ciebie, a wraz z Tobą tej gamy uczuć. Tego CUDU,
jakim jesteś.
Jeszcze inne zestawy pytań są na
topie. „Mały daje ci powalić?”, „Bardzo kopie...prawda?”
Cholera, nie nie daje powalić, bo Maks jest nad wyraz 'wyrozumiały'.
Leniuszek. Ale czy te pytania nie prowadzą do innych pytań we mnie?
Jasne, że tak. Stresuję się później, że może powinno być
inaczej … Głos rozsądku, w postaci przetrawienia tematu oraz w
osobie M. (dziękuję :*) mówi, że wszystko jest OK, a każde
dziecko jest inne.
Jednak jest jedna sprawa, która
powraca. Nie inaczej jak codziennie … Maks czasami robi coś
takiego jak pies, który otrząsa się z wody. Googlałam. Inne
przyszłe mamy też o tym pisały, także trochę spokojności. Ja na
ostatniej wizycie zapomniałam spytać o to Doktora Sz., podobnie jak
wpływ oprycha na ustach, na dziecko.
Z powszedniości … Maksiowy kącik
wygląda już nieciekawie. ;/ M. przeniósł tam 'na chwilę' swoje
biurko i ściana zaciapana czekoladą (jak, jak?! się pytam),
truchło komara rozsmarowane …. Na szczęście zostało sporo farby
po malowaniu, więc wszystkiemu da się zaradzić.
Przybywa ubranek. Dziś prócz
szczypiorku, koperku, truskawek – mniam! Dostałam od Rodzicielki
kolejne body, pajace i czapulkę. :D Piękności właśnie się
suszą, a ja kolejne układam i przekładam. Wystawiałam kilka
rzeczy na allegro, resztę oddaję, wyrzucam. Wicie gniazda trwa. :)
Nie pochwaliłam się cudowną nowiną.
Moja Przyjaciółka W. urodziła Synka. M. jest zdrowym, przekochanym
i ślicznym chłopcem. :* Na dodatek wracają na stałe do Lublina.
Jupi!!! Kończą się kilku-godzinne pogaduszki przez telefon, będą
spotkania na żywo. ;)
Jutro targi dziecięce - http://baby-days.pl/aktualnosci
Wraz z M. wybieram się na to wydarzenie, nie bardzo wiedząc czego
się spodziewać, bo impreza niby dla rodziców i dzieci...
Najchętniej pooglądalibyśmy wózki, wyprawki, ogólnie asortyment
okołodzieciowy ...Mam nadzieję, że się nie zawiedziemy.
Również jutro po raz kolejny sprawdza
przeciwciała we krwi, a za tydzień szczepionka. Dziś pytałam o
jej cenę. Pani dzwoniłam do 3, albo 4 hurtowni i jest problem ...bo
szczepionki brak (najbliższa dostawa w lipcu), ale wzięła ode mnie
mnie kontakt i będzie oddzwaniać, jeśli tylko się czegoś dowie.
W niedzielę spotkanie z D. :) Cieszę
się na nie bardzo, bo widziałyśmy się ostatnio 1,5 miesiąca
temu, a przecież w międzyczasie coś tam się u nas zadziało.
Za chwilę zabieram się
przygotowywania składników na kaszotto. Po raz pierwszy w tym roku!
Botwinka! Kasza pęczak! Mniam!
Udanego piątku, dobrego łikendu!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



