piątek, 10 października 2014

"Obca staję się sama dla siebie ..."




Czuję się świetnie.
Tylko, że łzy płyną…
W tym tygodniu codziennie…

Mam wszystko.

Jestem zdrowa.
Mam troskliwego i kochanego Męża.
Rodziców.
Brata.

Mam Przyjaciółkę.
Znajomych.

Wspaniałego czworonoga.

Pracę.
Hobby.

Mieszkanie.

Jest piękne słońce.
Jest ciepło.
Mam wolny dzień.

Czuję się świetnie.

Tylko ta pustka we mnie…
Ta samotność wśród tych fajnych, dobrych, ciepłych osób.

To niespełnienie.

niedziela, 5 października 2014

Azyl.



Zakupy …udane!
Zmęczenie materiału …ogromne!
Przeżyliśmy sortownię i przemiał, by wychodząc nie nadawać się nawet na pójście do restauracji po klopsiki, tylko - mcDrive - szybkie wciągnięcie jedzenia i do domku.

Lubię, gdy nasze mieszkanie jest ładnie ubrane.
Przywiązuję do tego dużą wagę, ponieważ to w domu spędzam większość wolnego czasu.
Tutaj najbardziej i najlepiej odpoczywam. Regeneruję się.

Lubię, gdy żółte, miękkie światło lampki otula duży pokój. Ja otulona kocem - z psiutem pochrapującym u boku - czytam … albo wtulona w Męża, coś oglądamy…

Albo tak jak dziś. Coś co odpręża … znajome smaki i zapachy. Pomidorówka z makaronem i uśmiech Męża. I to zadowolenie, że smaczne, domowe, a mi pozostaje frajda i cicha duma… że umiem i robię coś dla nas.

Nasze mieszkanie ubrane jest w biel i większe oraz mniejsze plamy koloru.
Lubię jego zapach. A wręcz kocham za słońce, które dzięki południowej wystawie okien, wypełnia nasze mieszkanie od wiosny do zimy.
Lubię pasiasty dywan, czerwoną kanapę, nowy stolik (w końcu coś mobilnego i z półką pod blatem – nasz wybór - stolik IKEA PS ciemno-turkusowy), świece, zapachowe woski, biblioteczkę, nasz malutki stół.
Lubię rytuał porannego włączania radia, które towarzysz nam przy szykowaniu śniadania i nawet to, że gdy poleci w nim niezbyt lubiany kawałek, a później zapętli się w głowie na cały dzień, to kiedy pomyślę, że rano słyszałam go z M. od razu włącza się uśmiech.


Brakuje w nim tylko jednego składnika. Dziecka … jego zapachu.

Nie mam złudzeń, dziś już nie. W tym cyklu również porażka. To boli. Bardzo.
Cieszę się, że mam Kochanego obok siebie, buldozią kufkę i to nasze mieszkanie. Azyl.

piątek, 3 października 2014

Zamiast.



Dzień wolny od pracy. A ja co robię?
Nie, nie zabrałam się za lekturę najnowszego Zwierciadła.
Nie, nie poczytałam świeżo wypożyczonego Dukaja … ja … postanowiłam wyszukać dla siebie zadania do wykonania. Z wyimaginowanej listy.
Odfajkowując kolejną rzecz z długawej listy ‘do zrobienia’ wsłuchuję się w swoje ciało.
Niby jest inaczej niż ostatnio. Ale ja CHCĘ by było inaczej, więc mogę naginać rzeczywistość. A jednak, uważałam by niepotrzebnie nie zrobić sobie kuku. Więc nie szpachlowałam, nie zaniosłam do piwnicy kombajnu czytaj  drukarko-skanero-ksera (tak na serio to powinno toto trafić na śmietnik, ale no kurczę szkoda … jedna z pierwszych ‘poważniejszych’ rzeczy za które samodzielnie zapłaciłam), a używając silniejszych detergentów … długo wietrzyłam pomieszczenia. No i zrezygnowałam z mojego ulubionego drinka ;) Tzn nie dziś w południe zrezygnowałam – to by dopiero pysznie o mnie świadczyło ;D – tylko już wczoraj wieczorem.
Proszę…
Proszę …
Proszę …
Niech się uda.

Lista „wyprawa IKEA” zakończona. :)
Lista długaśna, powiększona o rzeczy dla Przyjaciółki.
Jako, że do najbliższego szweda mamy ok. 200 km to zawsze pytamy się czy czegoś nie trzeba. I zawsze jest potrzeba :D
Przebieram nóżkami i cieszę się jak kiedyś na pierwszy śnieg, Mikołaja i Gwiazdkę :)

Dziś już niczego nie poczytam. Mamy w planach dokończenie ‘Robocop’a’. I spanko.

Dobranoc.
Udanego łikendu!

niedziela, 28 września 2014

Jak zwykle nie w porę.

Czuję się okropnie.
Dopadła mnie migrena …
Kiedyś, jeszcze na studiach jej dniem był czwartek. Dzień wolny od zajęć. Dzień po brzegi wypełniony migreną. To, że przyjdzie i sponiewiera było pewne.
Przywykłam. Jestem zmuszona zaakceptować tą część mnie.
To pewnie moja forma odreagowania na irytację, smutek, ból, złość, strach.
A po trochu w ciągu tygodnia uzbierało się tego i owego. Mikstura pod znakiem „m” – gotowa. 
Standard – ból za oczami, pulsujący, światłowstręt, co chwilę zbiera mi się na wymioty, o dziwo zapachy nie irytują!
Pewnie nie bez znaczenia jest przesiadywanie do późna na necie … przy słabym oświetleniu … emocje związane z owulacją i ... kolejną szansą.
Cieszę się, że M. zabrał się za robienie obiadu zarówno dla nas, jak i dla bulwy.
Dziś w roli głównej: kotlety mielone (mniam!), ziemniaczki z cebulką oraz marchewka z groszkiem.
Podwieczorek – ciasto z jabłkami z dużą ilością cynamonu (całus dla Mamy M.).

Za chwilę albo spanko, albo jakiś dokument. Ostatnio oglądaliśmy  o Innuitach zamieszkujących Półwysep Labrador.
Bardzo lubię oglądać filmy dokumentalne o Antarktyce i Antarktydzie. Zarówno te ‘społeczno-ekonomiczne’, jak i typowe przyrodnicze.


Dobranoc :)
Mam nadzieję, że noc powoli zapomnieć o "przypadłości książątek".
Do następnego razu.

wtorek, 23 września 2014

Serialowo.

Jedna z pewnych oznak jesieni to ... nowy sezon American Horror Story. :)
Z niecierpliwością przebieram nogami na tę okoliczność i czuję lekką falę kontrolowanego (na razie) strachu.
Jednak ...tematyce cyrkowej jestem bardziej niż niechętna.
Nie znoszę klaunów! Skłębione czupryny w kolorze czerwonym/żółtym/etc (niepotrzebne skreślić) z łysiną pośrodku, wielki czerwony klakson vel nos, wymalowany, upiorny uśmiech ....i te oczy... brrr
Fobia.
Jak nic!
Kobieta z brodą? Nic to. Przecinana w pół. Phi! Dwugłowa ...ciekawość zwycięża. Nadal!
Ale, dżoker, pierrot (może jeszcze z pozytywką?), klaun ...porażka! ;/
Dziwności w tym sezonie na pewno nie zabranie.
Postaram się nie zamykać oczu.
Nie wyłączać głosu ;)

źródło - http://moviepilot.com/posts/2014/09/18/american-horror-story-freakshow-a-creepy-poster-collection-2280031?lt_source=external,manual

PS. Palec pod budkę, kto jest w fan klubie Evan'a Peters'a? ;D

Dobranoc :)